O zbieżności poglądów różnych myślicieli.
W tytule eseju pojawia się centralna kategoria, jaką postaram się przybliżyć celem lepszego zrozumienia sensu całości układu, który przyjąłem.
Pojęcie świadomości jest jednym z najważniejszych. Jej definicje są różne i naznaczone piętnem dyscypliny, dla potrzeb której są formułowane. Żadne zaś nie wydaje się w pełni odzwierciedlać jej substancji, esencji. Bowiem ani zdolność zdawania sobie sprawy z faktu własnej egzystencji, ani stan przytomności ani zdolność do odbioru i przeżywania doznań i stanów emocjonalnych nie wyczerpują jej zawartości. Dla fenomenologów z kolei świadomość jawi się zawsze jako coś intencjonalnego czyli nakierowanego na jakiś przedmiot i wzmocniona jest pierwiastkiem „ja”. Pytam zaś tutaj czy może istnieć sama świadomość bez swego podmiotu i przedmiotu? Myślę, że odpowiednikiem tak pojętej świadomości może być pojęcie czystego bytu, nie powiązanego ani z ciałem ani z umysłem, a więc czegoś co istnieje poza czasem i przestrzenią, jako projekcjami umysłu.
Świadomość w wielu doktrynach religijnych bywa często kojarzona z duszą a w indyjskich systemach wiary jest utożsamiana z absolutem (Brahmanem) i jest Paramatmą. Często też jest ona przeciwstawiana pojęciom przyrody, materii i fizyczności. Postaram się jednak wskazać, iż tak być nie musi. A pozwolę to sobie uczynić posiłkując się myślami Giordana Bruna, Barucha Spinozy i Teilharda de Chardin oraz myślami sufickimi i taoistycznymi.
Można założyć, iż pewne konstrukcje myślowe wytworzone przez wymienionych filozofów i systemy filozoficzne wzajemnie się uzupełniały i wskazywały na wspólne podłoże czynionych przez nich założeń, a mianowicie na panpsychizm i panteizm.
Panteizm wywodzony już w niektórych kosmogoniach a występujący w wielu systemach filozoficznych stawia znak równości pomiędzy Bogiem a przyrodą; dla zwolenników panteizmu boskie jest wszystko co istnieje, bowiem boski pierwiastek ma przenikać całą materię, rzeczywistość. Bóg jest Naturą. Wszechświat czy Kosmos to Bóg. Już od czasów stoików, w tym poglądów jakie prezentował Marek Aureliusz, panteizm próbował być też umiejscawiany jako ogniwo dla uzasadnienia idei panpsychizmu, o której za chwilę.
Boska natura świata, rezygnacja z postrzegania Boga osobowego była niezbędną formułą aby móc przejść właśnie do idei pneumy, do podstaw panpsychizmu. Pojęcie pneumy oznacza dla stoików właśnie życie oraz stanowi źródło wszystkich przemian jakie zachodzą w całym Wszechświecie. To wspaniale rozwinie w swej filozofii Giordano Bruno, pisząc o przemianach kolei losu, o wiecznym kołowrocie wydarzeń utożsamianych z całością i ze wszystkim, co istnieje. Tutaj blisko do powiązania tego z mądrością chińskiej księgi przemian I Cing, posługującej się kategorią wiecznych zmian dwóch pierwiastków: yang i yin. Mimo, że wynikają one z niezmiennej zasady o której powiada mędrzec Lao Cy jaką jest Tao, która nie będąc w ruchu, w ruch wprawia wszystko. A do idei panteizmu nawiąże z kolei Baruch Spinoza, o czym wkrótce się przekonamy.
Pneuma jest pojmowana jako rozum świata, jako esencja, która wszystko przenika i ożywia. To pojęcie stoików posłuży potem do zbudowania bloku filozoficznego o nazwie pneumatologia, zakładającego możliwość udowodnienia, iż człowiek jest istotą duchową i jako taka istota opiera się na czymś wyższym niż on sam, czymś wobec niego transcendentnym, go przewyższającym.
Tym czymś jest próżnia, stan przynależny pojęciu czystej świadomości, a zatem świadomości, która nie jest świadoma niczego. Nie istnieje dla niej podmiot ani przedmiot poznania, oraz sam proces poznawania. Podmiot jest ukierunkowany na własne ja a tutaj istnieje tylko esencja Bycia, świadomość czystego istnienia. Sat –Cit-Ananda. Świadomość istnienia jest szczęśliwością. Duch czyli czysta świadomość znajduje swój naukowy odpowiednik właśnie w pojęciu próżni. Próżnia, i to również w znaczeniu jaki przyjął Giennadij Szypow, jest wszystkim, co tak naprawdę istnieje; jej odpowiednikiem w ujęciu mistycznym jest Duch. Bowiem to co zrodzone jest z materii, tak naprawdę jest zbiorem atomów, ale przecież przy szczegółowej analizie okazuje się, że maleńkie elektrony krążą wokół jądra atomowego, a ruchy te zachodzą właśnie w próżni, która zajmuje najwięcej miejsca w atomie. Zatem czym jest ta pustka?
Człowiek jest wspaniałym manipulatorem atomów. Zawsze zastanawiało mnie, jak to jest, iż człowiek spożywa atomy, oddycha atomami, trawi je, wydycha? Nie chodzi mi tutaj o biochemiczną stronę tych procesów, lecz o samą naturę zjawiska w jej istocie. Atomy budują nasze ciała, znajdują się wszędzie wokół nas, oddychamy nimi, konsumujemy je, wydalamy. Proste rozerwanie kromki chleba to przecież rozerwanie czy też swoiste rozszczepienie atomów ją budujących. Jak to się dzieje, że przy tej tak prostej czynności wywołujemy reakcję i to czysto atomową? Jak to się dzieje, iż gdy opieramy się o ścianę, wiemy, iż utrzyma nasz ciężar, mimo, iż ubranie styka się z atomami ściany? Gdzie tutaj przebiega granica styczności między atomami ubrania, jakie nosimy i ściany, o którą się opieramy?
Dlaczego jedni, jak ojciec Pio, potrafili przenikać przez ściany czy zamknięte drzwi a dla nas wydaje się to niemożliwe? Czy zatem świadomość jest kluczem do zrozumienia procesów transmutacji atomów? Przecież ciało to masa stężonego, zgęstniałego światła, zatem dusza będzie tutaj światłem czystym, światłem esencjonalnym. Duch działający w ciele człowieka to dusza.
Co z kolei sprawia, iż Duch przechodzi w stan Materii? Doktryna suficka na czele z Hazratem Inayatem Khanem odpowiada, iż wibracja jest tym czynnikiem, który powoduje to, iż duch staje się na początku czymś słyszalnym, potem widzialnym i wreszcie namacalnym. Tak jak opisuje to Biblia, mówiąc, iż na początku było słowo, a zatem dźwięk, z którego to potem zrodziło się światło i świat. W taoizmie także występuje pojęcie pustki, jako spektrum wszystkich potencjalnych stanów materii. Tao jest ową próżnią czy też Duchem, który nie został zrodzony, lecz wszystko od niego pochodzi. On wszystko warunkuje, określa, transformuje, chodź jest w trwałym bezruchu. Tao wyraża potencjał całości, summę wszelkich układów yin i yang. Wielka Pustka wypełniona jest energią chi, praną, tak jak absolut, czyli Duch (próżnia) wypełniona jest atomami, tworzącymi życie.
Zanim objawiony został świat, w postaci jaki go obecnie znamy, istniał tylko absolut, w sufizmie zwany jako Dhat, czyli jedyny byt. Nie istniał w żadnej formie, gdyż nie było wtedy żadnej formy, istniał jako Nic. Absolut, Duch, Nic, istniał tylko w postaci czystej egzystencji, zwanej w sufizmie Ahhadiyyah. Z niego to właśnie powstała świadomość istnienia. Skoro nic nie istniało, zatem absolut nie mógł być świadom niczego, oprócz swego własnego istnienia. Stąd Duch (Absolut) to czysta świadomość, świadomość, która nie jest niczego świadoma, poza swym byciem. Ten stan w sufizmie zwany jest Wahdah, czyli świadomością dźwięku. Widzimy zatem, iż dźwięk, światło i to co dotykalne ma swe odpowiedniki w świecie mistyki i nauki. Czyste istnienie, przeradza się poprzez wibrację w dźwięk a potem w stan materii. Staje się widzialne i dotykalne.
Warto przytoczyć tutaj fragment eseju filozoficznego Wingmakers z komory nr 6, który zwróci naszą uwagę, na odwieczną zagadkę, jaką staramy się rozwikłać, a mianowicie – czym jest kosmos?:
"Kosmolodzy prowadzą dyskusje nad strukturą wszechświata, jego wiekiem, kształtem, wymiarami, parametrami, składem. Tworzą formuły i teorie, sądząc, lub mając nadzieję, iż wszechświat można potraktować jak rzecz, którą określają stałe prawa. Tak nie jest. Dominującą wadą kosmologii jest brak dostrzegania przez nią faktu, iż wszechświat cechuje mnogość czynników, a z powodu owej mnogości jest on dynamiczny, co powoduje gmatwanie się odnoszących się do niego przewidywań i analiz. Nie istnieje żadna matematyczna formuła, w którą można by go ująć. Wszechświat jest organiczny, wielo-różnorodny, i zawsze się zmieniający. W pewnym sensie jest on człowiekiem.” Niedawno naukowcy z Uniwersytetu Stanforda analizując sygnały radiowe jakie emituje nasza gwiazda stała uświadomili sobie, iż słońce wibruje w swoisty sposób co 5 minut, i zjawisko to nazwali „śpiewającym słońcem”. Co ciekawe, te sygnały po przerobieniu ich na pliki audio przypominają bicie serca. Takie postawienie tematu zdaje się być bardzo właściwe, i skłania nas, poszukujących, do pokory w pogłębianiu swej wiedzy o Wszechświecie.
Przejdźmy teraz z kolei do idei panpsychizmu, której początki sięgają czasów Talesa. To także kategoria znana w filozofii i przypisuje ona całej materii życie i psychiczną naturę. To ważne stwierdzenie, gdyż gdyby poszperać głębiej w doktrynach filozoficznych Wschodu tam także spotkamy się z takim przekonaniem, jak choćby nauki Awatara Kriszny w Bhagawadgicie. Na gruncie europejskim jednym z filozofów, który uznawał tę ideę był właśnie Filip Bruno, który po wstąpieniu do zakonu dominikanów przybrał imię Giordano. Dotykamy tutaj zagadki duszy, zarówno duszy ludzkiej jak i duszy wszechświata. Wingmakers stwierdzają, iż odkrycie duszy w sposób niepodważalny naukowo to tzw. Wielki Portal. Jest to wydarzenie, do którego ludzkość stale się zbliża i jego nadejście szacowane jest na rok 2080. Ciekawe i osobliwe.
Ale na razie to przyszłość, choć niewątpliwie odkrycie w sposób naukowy i niepodważalny duszy człowieczej na pewno spowoduje niesamowite przewartościowanie w ludzkim postrzeganiu rzeczywistości.
Na temat założeń sterujących kosmosem pisał Giordano Bruno. Był on zwolennikiem poglądów Anaksagorasa, zwłaszcza tych mówiących o tym, iż wszystko zawarte jest we wszystkim, i że wszystko wydobyć można ze wszystkiego. To właśnie Bruno sformułował pewne prawa i przypuszczenia, takie jak, iż nieskończonej przyczynie odpowiada nieskończony skutek, nic nie powstaje i nie ginie wedle substancji (zapamiętajmy to pojęcie, gdyż nim operować będzie Baruch Spinoza), iż Ziemia się porusza, ciała niebieskie to anioły, które są rozumnymi stworzeniami a Ziemia posiada zmysłową i rozumną duszę (czyż nie odpowiada to przekazowi komory nr 6, gdzie zapisano, iż wszechświat jest jakby człowiekiem, żywym organizmem?, i czyż nie wspiera to koncepcji Gaji Jamesa Lovelocka?) a dusza nie jest formą ciała. Duszę Bruno rozumiał jako gościa w ciele materialnym, jak przejezdnego w podróży i wreszcie więźnia w celi. Wskazywałoby to na przekonanie Bruna do idei reinkarnacji, wędrówki duszy w rożnych ciałach.
Dla myśli sufickiej jest to także, tak jak dla myśli hinduistycznej, zbieżne doświadczenie. Zdaniem Hazrat Inayata Khana dusza jako część Ducha, nie podlega narodzinom i śmierci, nie może też być uwikłana w koło samsary, cykl odwiecznych narodzin i śmierci. Tylko osobowość duszy inkarnuje. Owo małe lub fałszywe ja w sufizmie określa się mianem Nafs. Z kolei Śri Ramana Mahariszi stawiał już kiedyś swym uczniom pytanie: skoro dusza jest atmą, wieczną, doskonałą istotą, zatem kto odradza się z pokolenia na pokolenie w ciele człwoieczym? I odpowiadał: ego człowieka. Ego, nafs, fałszywe ja, w hinduizmie ahamkara. Zatem widzimy tutaj zbieżność poglądów filozoficznych, i to powstających na tak różnych gruntach kulturowych.
Wszystkie te pojęcia i porównania są ważne dla zrozumienia idei panpsychizmu i panteizmu.
Filozofem, który zmagał się z doprowadzeniem do jakiejś wspólnej platformy rachunku monistycznego (wg np. Majmonidesa) z rachunkiem kartezjańskim, o mechanicystycznym podejściu był wspomniany już wcześniej Baruch Spinoza. Spinoza był przekonany o jedności całego bytu (monizm) stąd też w jego myśli jedną z centralnych kategorii było pojęcie substancji. Wg filozofa jest tylko jedna substancja, stanowiąca zasadniczy budulec całego wszechświata, całego kosmosu. Jako taka podstawa nie jest niczym uzasadniona, i stanowi swą własną zasadę. Wyczuwamy tutaj więc w tym ujęciu nawiązanie do myśli sufickiej i to ujęcie odpowiada idei Ducha (Dhat, inaczej absolut). Jest to najpierwotniejsza esencja wszelkiego bytu. Jako że istnieje samoistnie, sama przez się, nie może być do niczego odniesiona i jest nieskończona, a jako taka jest przyczyną istnienia wszelkich innych bytów, tak jak Duch jest źródłem dusz, a próżnia poprzez wibrację dźwięku i materii (i to na materii o różnej gęstości a więc poziomie wibracji!). Spinoza wnioskuje, iż taka substancja musi być wszechmocna, i nazywa ją Bogiem. Tutaj zaznacza się silnie jego panteizm i monizm; dalej idąc tym tropem, wchodzimy na pole panpsychizmu: substancja ta przenika wszystko a zatem ma świadomość tylko swego istnienia, jako, że dla niej nie istnieje zewnętrzny świat. Ma zatem cechy skupiania w sobie wszelkich bodźców. Jeżeli jednak substancja ta jest Bogiem i jest to jedyna esencja to wynikać z tego założenia musi, iż wszystko co istnieje jest Bogiem. Kosmos jest tożsamy z Bogiem. Cała materia, przyroda, świat są Bogiem. Oczywiście Spinoza był przekonany o racjonalności owej substancji, o tym, iż przejawia ona swe istnienie w sposób całkowicie logiczny, i z tego też punktu widzenia podejrzewał istnienie w świecie zjawisk naturalnych zjawiska determinizmu. Bóg istnieje i jest konieczny, zatem wszystko co przebiega w świecie i istnieje także musi być konieczne. Wolność dla Spinozy zaś polega na akceptowaniu praw przyrody, dostosowaniu się do nich, asymilacji z prawami natury. Tylko bowiem uświadomienie sobie wyższych konieczności, ograniczeń wiedzie do porozumienia ze swoim losem. Nie ma zatem w pojęciu Spinozy czegoś takiego jak przypadek, istnieje tylko prawo konieczności.
Tak jak Hazrat Inayat Khan odróżniał ducha i materię, ale wiedział, że są one w gruncie rzeczy tym samym tak Spinoza rozumiał je jako aspekty jednej substancji. Z tym, że dla Barucha materia i duch tworzyły jakby dwa odrębne światy, nie mające ze sobą punktu styczności, to w koncepcji np. sufickiej, materia wynika z ducha, gdyż poprzez wibrację jest z niego generowana.
Rozważając jeszcze rolę materii, na koniec powrócić warto do myśli Pierre’a Teilharda de Chardin, który tak o materii pisał w swym Hymnie do niej: „Bądź błogosławiona, szorstka Materio, jałowa glebo, twarda skało, ty, która ustępujesz tylko przemocy i zmuszasz nas, byśmy pracowali, skoro chcemy jeść. (…). Bądź błogosławiona, potężna Materio, nieodparta Ewolucjo, Rzeczywistości ciągle rodząca się, ty, co rozsadzając wciąż nasze ramy, każesz nam szukać zawsze coraz dalej Prawdy. (…). Pozdrawiam cię jako niewyczerpaną pojemność bytu i Przemiany, w której kiełkuje i rośnie wybrana Substancja. Pozdrawiam cię jako uniwersalną moc zbliżania i jednoczenia, przez którą wiąże się rój monad, i w której zbiegają się one wszystkie na drogę Ducha. (…). Żeby dosięgnąć ciebie, Materio, potrzeba, byśmy wychodząc od uniwersalnego kontaktu ze wszystkim, co się porusza na ziemi, stopniowo poczuli roztapianie się w naszych rękach form poszczególnych tego, co trzymamy, aż zetkniemy się z jedyną esencją wszelkich stanów i wszelkich związków. (…).”
Czyż słowa te nie stwierdzają dobitnie, iż materia jest drugą stroną Ducha, że jest elementem immanentnym dla wszelkich stanów przyrody, i że jako taka stanowi niezbędne środowisko dla rozwoju zjawisk oraz procesów związanych z psychiką, z ludzkim psyche?
Powyższy cytat niech zatem zamknie te krótkie i niewyczerpujące oczywiście rozważania na temat zagadki świadomego życia, życia które dokonuje się w każdej komórce ludzkiego ciała i w każdym kwadrancie galaktyk tworzących wszechświat, który zamieszkujemy.
Jakub Jasiński.