Tajemniczy pojazd.

Zamieścił:  Wednesday, March 21, 2007 11:21 AM,  wyświetlono 6400 razy.

Tajemniczy pojazd.

W styczniu 2007 r. udałem się z tradycyjną wizytą do zaprzyjaźnionego z nami medium, przebywającego co jakiś czas na południu naszego kraju. Pomimo silnych wichur, jakie panowały niemal nad całą Europą udało mi się dotrzeć na miejsce bez kłopotu i wieczorem powitał mnie urok Beskidu Makowskiego.

Miejscowość, w której przebywa Elżbieta Poll, bo o niej właśnie mowa, to rejon otoczony przez 5 posterunków UFO, jakie często daje się tam zauważyć i co więcej sfotografować, jak się zaraz przekonamy.

Zacznijmy zatem opowieść. Zdarzenie pochodzi z listopada ubiegłego roku.

19 listopada 2006 roku, godz. 13.00.

Beskid Makowski, Polska.

Oddaję głos narratorce:

„Minął rok i postanowiliśmy pojechać w góry do doliny UFO, obok małego miasteczka. W tym roku na przekór zimie pogoda była wspaniała, pod koniec listopada świeciło słońce jak w lecie, a góry zapraszały do wędrówek. Na niebie chmury układały się w najprzeróżniejsze kształty i codziennie fotografowałam ich najbardziej wyszukane barwy, jakie można sobie wyobrazić. Z okna kuchni widziałam wierzchołek Babiej Góry ukryty skrzętnie za czarnym lasem. Gotując obiad przyglądałam się jak czarne chmury płyną w kierunku naszego domu, napotykają na gęsto zalesiony stok i rozbijają się na drobne niebiesko – białe, czasami jaskrawo - czerwone lub pomarańczowe, kłębuszki. Mogłabym tak godzinami oglądać ten krajobraz i porównywać wspaniałe obrazy, zmieniające się, co chwila. Patrząc w kierunku Babiej Góry nie można było pominąć pięknej polanki, właściwie były trzy, ułożone jedna na drugiej. U stóp otwartej przestrzeni pobudowano kilka domów i zabudowań gospodarskich, ale dostęp do nich był utrudniony, nie można było do nich do
jechać, należało dojść pieszo.

Pogoda nadal była przepiękna, ani śladu mrozu, czy śniegu i syn mieszkający na stałe w Niemczech postanowił nas odwiedzić. Uwielbiał jak ja spoglądać w niebo i jak mnie intrygowały go czerwone pasy na niebie ułożone z czerwonych chmur, zmieniające się co kilka minut. Czasami chmury układały się w kompozycje wyglądem przypominające latające spodki, o kształcie elipsy. Gdyby nie ich powolne przemieszczenie się, możnaby je pomylić z nieznanymi obiektami spoza naszej Ziemi. Syn patrzył przez okno i pytał się nas. - Co może znajdować się za tą górą? Wzbudzała w nim ciekawość do tego stopnia, iż postanowił razem z moim mężem wejść na górę i zobaczyć, co znajduje się po jej drugiej stronie?

- Weź aparat fotograficzny, to zrobisz zdjęcia, abym wiedziała, co znajduje się za górą? Wrócili dość szybko, około godziny 4 po południu, robiło się już ciemno, a trafić z powrotem do domu poprzez łąki i polany w ciemnościach byłoby trudno. Byłam ciekawa i czekałam z niecierpliwością by obejrzeć zdjęcia. Natychmiast przerzuciłam je z aparatu na komputer i oglądałam po kolei. Syn odziedziczył (po mnie), wyczucie kompozycji, symetrię i na każdym zrobionym przez niego zdjęciu był harmonijny układ elementów. Przeglądaliśmy kolejno zdjęcia i na jednym z nich nad polaną (tę widzianą przeze mnie codziennie z okna w kuchni), sfotografował dziwny obiekt. Nad polaną, był widoczny z bardzo dużej odległości ów dziwny obiekt; wyglądał on, jak niewielkich rozmiarów nieregularna plama, lecz był nieco zakręcony, a z korpusu wystawały cztery cienkie elementy. Chłopcy jak zwykle zaczęli żartować, a ja powiększyłam zdjęcie i po dokładnym obejrzeniu, patrzyliśmy na ekran komputera jak urzeczeni. Wokół ciemnej plamy utworzyły si
ę dwa silnie promieniujące źródła energii, które zaczęły wędrować dookoła korpusu, zmieniały przy tym kształt, raz były mniejsze innym razem zwiększały swoją powierzchnię, pulsując przy tym na przemian.

 

- Początkowo były białe, aby za chwilę zmienić barwę na jasno żółtą. Zmniejszyłam obraz, widoczny był na powrót ten sam ciemny obiekt z wystającymi cienkimi czterema elementami, przypominającymi cztery wysunięte anteny, dwie do góry, a pozostałe na dół. To mnie najbardziej zaintrygowało. Powróciłam do powiększenia i teraz ciemna barwa zaczęła pulsować fioletowym światłem, a po lewej stronie, raz po raz pojawiała się czerwona plama. Nie miałam wątpliwości - sfotografowany na polanie obiekt był spoza naszego świata, a pulsujące formy przesuwające się na statycznej fotografii, to energia. (Byłby to zatem chyba pierwszy w historii ufologii taki przypadek, uwiecznienia pulsującego na zdjęciu obiektu nieznanego pochodzenia! – przyp. JJ).

- Patrzyłam jak na fotografii wędrują jasne barwy w kierunku obrotu Ziemi. Kształty na uchwyconym obiekcie zmieniały swoje wymiary, raz były małe i w oka mgnieniu zwiększały się. Po lewej stronie tworzyła się silna poświata, która przeskakiwała na prawą stronę tak szybko, iż nie sposób było zaobserwować ten skok. Całość sprawiała wrażenie bardzo skomplikowanego zjawiska, które zostało uchwycone zupełnie przypadkowo.

- Zaczęłam wpatrywać się w zdjęcie trzecim okiem i zobaczyłam w środku obiektu silny pas błyszczący jak jasny, wypolerowany metal. Dostrzegłam dwa pojazdy ustawione jeden na drugim.


- Zaczęłam powiększać przedmioty i krzewy na fotografii, by przekonać się, czy aparat przypadkiem nie sfotografował aury. Krzewy i stojaki do siana na polanie zachowywały sobie właściwe kontury i nie przesuwały się, jak również nie przeskakiwały obok nich żółte plamy, jak na obiekcie. Na innej fotografii na niebie widoczny był ptak W ramach eksperymentu powiększałam jego sylwetkę, ale na powiększeniu ptak zachował ciemną statyczną barwę. Patrzyłam na fotografię i widziałam na niej nie punkt, tylko pojazd zmieniający swoje kształty. Mogło to być złudzenie mojego oka, ale jeśli przyjmiemy, iż pojazd był zbudowany z energii i nie miał materialnych parametrów, to zmiana formy pojazdu mogła mieć miejsce. To ugruntowało moje przypuszczenia, że na fotografii był uwieczniony pojazd z innej galaktyki.

 

Elżbieta spytała opiekuna z kosmosu o wyjaśnienie tej sprawy, a on wskazał następujące wyjaśnienie:

POJAZD I KOSMICI

- Kosmici z odległej galaktyki to przedstawiciele Galaktyki Wielkich Płaszczyzn. Ta galaktyka ma siedem planet i każda planeta jest zamieszkała ludźmi pochodzącymi z platform ustawionych w kosmosie. Każda taka platforma ma inaczej budowane konstrukcje, umieszczone w przestrzeni. Pojazd pozostał w waszej przestrzeni i przestawił się na inne układy z energii (zapewne musiał zmienić sposób swego napędu – przyp. JJ). W tym czasie w pojeździe występowały siły, które u was są nieznane. Te siły powodowały, iż w pojeździe następowały potężne przesilenia i każdy członek załogi musiał w tym czasie ustawić swoje płaszczyzny. (Dla niewtajemniczonych dodam, iż kosmici mają budowę z innej formy energii niż ciała ludzi i wewnątrz podobnie jak w ciele fizycznym człowieka mają płaszczyzny z energii, które mogą dowolnie przestawiać, to oznacza, iż mogą się wydłużać lub skracać. W ten sposób przystosowują się do grawitacji pól planet, na których lądują. Podobnie ich pojazdy muszą być przystosowane do zmiany polaryzacji planety
– przyp. autorki E.P.).

Opiekun kontynuował dalej:

- Formy ich ciała, tzw. płaszczyzny z energii, są zbudowane podobnie do waszych, a kiedy oni wychodzili z kanału do waszej przestrzeni, następowało wielkie zakrzywienie przestrzeni. Ich pojazd potrafił zmieniać kształt do tego stopnia, iż pojazd ustawił się prostopadle do waszej Ziemi i dla pojazdu ustało tarcie. W ten sposób można było osiągnąć wielkie prędkości i przekroczyć granicę dozwolonego lotu. Wasza Ziemia ma złe warunki do lądowania i dlatego pojazdy najczęściej zatrzymują się w przestrzeni. Ich silniki są sterowne mózgiem uzupełnionym wieloma innymi mózgami. Łączność z planetą swojego pobytu jest możliwa właśnie poprzez mózgi. W mózgach znajdują się dodatkowe dane, które ułatwiają im sterowanie pojazdem. Ich mózgi czerpią dodatkową energię z kosmosu. Ludzie na pokładzie zauważyli waszą planetę i przekroczyli granicę wymiaru Ziemi. (Ten moment wyjścia z kanału został sfotografowany. Ich pojazd ustawiony był na wysokie wibracje, dlatego na zdjęciu uchwycone są tylko energetyczne impulsy).

- Pojazd obserwował z kosmosu waszą Ziemię, co dało kosmitom możliwość manewrowania. Zanim zacznie wchodzić w przestrzeń planety dostaje rozkaz od mózgu do wykonania manewru, w ten sposób skraca wielkie przestrzenie i może przebyć tę drogę poprzez kanał prowadzący z kosmosu na waszą Ziemię. - Jak nazywa się ich planeta? – zapytała Ela. Ta planeta w kosmosie jest położona przy wyjściu do kanału i nazywa się dokładnie Planetą Wielkich Płaszczyzn. W ich krainie obowiązuje prawo, które ich chroni od popełnienia błędu, a kosmiczne szlaki są zaprojektowane w ich mózgach. Poprzez wielkie urządzenie, do którego są podłączeni uzyskują wszelkie informacje dotyczące lotu.

- Co robili na Ziemi - zapytała Elżbieta? - Ich funkcja w zakresie Ziemi to przestrzeganie waszych norm życia. Dokonują pomiaru waszych mózgów.

- Widziałam dwa reflektory, zataczały na łące wielkie koła ze światła, co to było - kontynuowała? - Sprawdzali gęstość Ziemi i podobnie jak wy szukali miejsca do zaparkowania pojazdu, do lądowania - poprawił się. Pojazd nie był widoczny dla oczu innych. - Dlaczego? - Obcy stosują inną technikę i używają fal, dla was niewidocznych. Produkują w komorach pojazdu energię do wytwarzania innego pola, niż jest ustalone dla waszego wzroku. Są to fale powstałe na skutek wytwarzanie innego pola magnetycznego, niż występuje na waszej planecie. Ich system obronny jest inny. Nie mają rakiet tylko są wyposażeni w dodatkowe repliki pojazdów, to oznacza, że ich pojazdy są widoczne w innym miejscu, niż rzeczywiście przebywają.

- (Duplikaty pojazdów lądują na ziemi, gdy tak naprawdę pojazd właściwy parkuje niezauważony w samym środku np. wielkiej metropolii – przyp. autorki E.P).

- KOSMICZNY SEN

- Załoga składa się z kilku istot specjalnie przygotowanych do podróży, w ich ciałach są ustalone przez dowództwo kosmiczne regulatory długości czasu przebywania w pojeździe. Ich stan w czasie jazdy określony jest jako stan podobny do snu, a w ich imieniu w tym czasie kieruje pojazdem mózg, który odpowiada za pojazd i układa plan lotu. Istoty mają określony czas spania i odpoczynku. Niektóre budzą się i tylko wtedy są na pokładzie, w innym przypadku pojazdem kierują zdalnie. Kosmiczne istoty odpowiedzialne są za podróż, ich ciała są specjalnie spreparowane i poddane wielu zabiegom


- Przed podróżą dokonywane są w ich ciałach poprawki, są odpowiednio wyszkoleni i odpowiedzialni za pojazd. Ich ciała zawierają wielkie powierzchnie, ich skóra zbudowana jest z energii, która jest wielokrotnie zmieniania w czasie podróży. Ich mózgi nie wyczerpują się, tylko są dodatkowo uzupełniane w energię, co daje im możliwość kontroli o każdej porze. W tym celu są przeprowadzone stałe kontrole i istoty dokonują ciągłych zmian lotu.

- - Ciała istot specjalnych są wkomponowane w konstrukcje pojazdu. Nie mogłam sobie wyobrazić, co to oznacza? - To znaczy, podjął opiekun - ich ciało jest zbudowane z takich samych elementów jak pojazd, co daje możliwość natychmiastowej zmiany ciała i przez pojazd przechodzą informacje z mózgu. (Tutaj drodzy Czytelnicy nasuwa mi się opis statków jaki podaje Alec Newald w swej pracy „Koewolucja” - otóż, statki Starszych miały mieć naturę świadomą i być biologicznymi robotami – przyp. JJ). Pojazd ma swoją świadomość jak znajdujący się w nim ludzie. Do tego w pojeździe są wmontowane ukryte starannie informacje jak należy się reanimować. Te Istoty są podobne do was, ludzi pod względem ich wewnętrznych struktur, ale inaczej myślą i ich system zaopatrywania w energię jest inny, niż wasz. W ich ciałach dochodzi do ostatecznej wymiany energii, co nie jest możliwe w waszych ciałach. Ciała istot są w kosmicznym śnie, co daje im możliwość podróży na dalekie szlaki. Ich podróż jest dla was niezrozumiała, ale oni mają dow
iedzieć się wszystkiego na wasz temat. Wiedza jest potrzebna dla nich do wykonania podobnych istot. W ich zakończonych formach ludzkich (prawdopodobnie chodzi o formy człowieka zbudowanego na bazie kosmicznych energii), znajdują się istoty z ziemi, które zostały reanimowane po śmierci i przystosowane później do podróży. W wielu miejscach na Ziemi mają swoje platformy do badań i wiedza z Ziemi na temat ludzi jest im potrzebna. Stosują kosmiczne metody i opracowują nowe istoty dla siebie. Ich planeta nie jest duża, aby wokół planety dostosować swoje laboratoria do ich potrzeb. Drugim ważnym elementem, jest przygotowanie raportów i udokumentowanie lotu podróży.

Tyle powiedział Opiekun kosmosu w channelingu z 19 listopada 2006 r.

ODNOWA ISTOT Z KOSMOSU. Autorka kontynuuje swój wywód.

Patrzyłam na polanę od strony zachodu, była w zasięgu mojego wzroku. Wiedziałam, że na polanie parkuje pojazd, który przebył wiele lat świetlnych, a w nim przebywają wysoce inteligentne istoty.


Weszłam na fioletowe promieniowanie i nawiązałam kontakt ze świadomością, która w moim imieniu podjęła rozmowę z istotą z pojazdu.

- Jak się nazywasz? - zapytałam. Odpowiedź. - Jestem kosmiczną energią, zostawiłem swoje ciało w innej istocie, teraz uzupełniam energię z mózgu wielkiego wodza i powrócę do ciała innej istoty, potem zaś zostanę podobnym do ciebie. Uważaj na nas, jesteśmy podobni do was, mamy ręce i nogi, ale nasze mózgi są w innych istotach.

- Co to oznacza? Przestraszyłam się nie na żarty! Oddajemy nasze mózgi dla innych, w ten sposób dokonują na nas operacji, a nasze ciało z energii rozwija się w ludziach na Ziemi. (Czyżby były to energetyczne chipy, które rozwijają się w ludziach? a po oddaniu swojego mózgu dla potrzeb kosmosu schodzą na Ziemię i wypożyczają mózg i ciało człowieka, i rozwijają się dalej jako forma energetyczna w ciałach ludzi – pomyślała Elżbieta).

Poprawił się - jesteśmy formą energii dostatecznie rozwiniętą do tego stopnia, iż odnosisz wrażenie, że nie potrzebujemy ciała fizycznego. Egzystujemy jako forma energii konkludował. (Czy w ciałach ludzi ?) - Niektórzy z nas odnawiają się w waszych ciałach, potrzebne są im wasze ciała do odnowy. (A jednak?). Ten sposób jest praktykowany dla odnowy istot z kosmosu. To daje nam wielkie możliwości rozwoju. Dokonujemy na waszych ciałach z energii innych działań, o których jeszcze nie wiesz i sobie nie wyobrażasz. Zaciekawiona spytałam - jakich? Kosmita odpowiadał jak robot i po każdym moim pytaniu przekazywał mechanicznie odpowiedź - są to działania doprowadzające wasze ciała do wzrostu i potęgowane poprzez wielkie energetyczne płaszyczyzny. Wbudujemy w wasze ciała konstrukcje, które później będą nam służyły do podróży. (Z innych channeligów dowiedziałam się, iż po fizycznej śmierci, energetyczne ciała ludzi są przechwytywane przez kosmitów i ludzie po reanimacji mają możliwość dalszego kształcenia się w kierunku
poznania kosmicznych pojazdów i kontynuowania podróży do galaktyk środkowych).

- Wasze ciała są pod naszą kontrolą, poprzez nasze mózgi poznajemy wasze ciała. Zorientował się, że mogę go nie rozumieć i powiedział: - dostatecznie dużo już powiedziałem. - Czy jesteś człowiekiem, czy robotem? Kosmita pominął odpowiedź i mówił dalej. - Uznałem, że mogę z tobą rozmawiać na ten temat.

Opowiedz jeszcze, co wiesz o ludziach z naszej planety – poprosiła Elżbieta.

Wiemy o was wszystko, a najbardziej interesują nas wasze mózgi, w których jest wiedza o przeszłości, czyli kto ma w swoim ciele informacje o pobycie na innej planecie może być przez nas uprowadzony i dostatecznie wykorzystany, zakończył kosmita. Od tego momentu zaczęłam się ich obawiać.


Z doniesień prasy wiemy, iż w miejscu gdzie przelatują nieznane obiekty, nasza ziemska technika ulega zniszczeniu. Elektrownie na kilka minut przestają pracować, zepsuciu ulegają mechaniczne urządzenia. Tak też było z moim aparatem cyfrowym (digital camera), który po zarejestrowaniu nieziemskiego obiektu oddał ducha. Nie pomogły wszelkie sposoby reanimacji. Jego delikatna, elektroniczna dusza ani drgnęła, gdy karmiłam go najlepszymi bateriami, do tego świeżo naładowanymi. Mój ziemski smutek był wielki i to, że na koniec sfotografował nieziemski obiekt spoza naszej galaktyki, nie było dla mnie pocieszeniem. Mnie przekonało, że nie myliłam się w ocenie i odbiorze informacji, ale czy to mógłby być przekonywujący dowód dla innych? „

Fragment książki Elizabeth Poll pt. „Ślady kosmitów na Ziemi – UFO”, tom II.

Wszelkie prawa zastrzeżone, reprodukcja rysunków, zdjęć oraz powielanie i kopiowanie tekstów w całości, lub jej fragmentów przy pomocy środków elektronicznych w internecie, bez pisemnej zgody autorki, zabronione.

Siedząc obok Elżbiety przy oknie z niesamowitym widokiem na góry w niedzielę 21 stycznia 2007 r. wspólnie zaczęliśmy się zastanawiać nad tytułem tekstu, jaki obecnie prezentujemy czytelnikom Serwisu NPN. Głowiliśmy się nad różnymi tytułami, ale ani: Energetyczni posłańcy, ani UFO nad Polską, ani Zagadkowi przybysze nie pasowały nam do tematu. W końcu Ela poprosiła o nadanie tytuły swego anioła-opiekuna kosmicznego, i po paru chwilach wystukała na klawiaturze komputera to co on jej przekazał: wskazanie brzmiało - Tajemniczy pojazd. I tak zostało, ot tak po prostu.

Prezentowane na stronie Na Progu Nieznanego zdjęcie UFO jest jednym z najdziwniejszych i najbardziej tajemniczych, jakie da się wyłuskać z kręgu zdjęć paranormalnych, właśnie ze względu na dziwną jego konstrukcję i energetyczną pulsację, jaką daje się zauważyć po uważnym patrzeniu na obiekt.

To był niesamowity pobyt na południu Polski. Uświadomił mi, iż wiele dziwnych rzeczy dzieje się na naszym, polskim niebie, i że jesteśmy bardziej obserwowani przez załogi UFO niż nam się zdaje. Wiele z nich ma niezbyt sympatyczne plany względem nas, ludzi. Dlatego tak ważnym dziś wydaje się być proces ciągłego pogłębiania naszej wiedzy o Niezidentyfikowanych Obiektach Latających i ich załogantach.


Serwis NPN.

Opracował: Jakub Jasiński.